Zwykły informatyk i arsenał w Hiltonie. Co krył pokój zamachowca, który celował w Trumpa?

2026-04-27 12:34

To, co wydarzyło się wieczorem w sobotę, 25 kwietnia, miało charakter filmu sensacyjnego. Podczas dorocznej uroczystości Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu, zorganizowanej w waszyngtońskim hotelu Hilton, Donald Trump padł ofiarą ataku. Transmisja na żywo tych zdarzeń umożliwiła globalnej publiczności śledzenie ich przebiegu niemal w czasie rzeczywistym.

Donald Trump

i

Autor: Joshua Sukoff/ Shutterstock

W sobotni wieczór, 25 kwietnia, luksusowy hotel Hilton w stolicy USA stał się miejscem przerażających zdarzeń. Podczas gali zorganizowanej przez Stowarzyszenie Korespondentów Białego Domu doszło do próby zamachu na życie Donalda Trumpa. Moment, w którym padły strzały, został zarejestrowany przez kamery stacji telewizyjnych prowadzących relację na żywo, a agenci ochrony natychmiast ruszyli do akcji.

Akcja Secret Service: Błyskawiczna ewakuacja najważniejszych osób w państwie

Funkcjonariusze Secret Service nie zwlekali ani sekundy – prezydent został natychmiast osłonięty i wyprowadzony w bezpieczne miejsce. Operacja ratunkowa nie dotyczyła jednak tylko głowy państwa. Ze strefy zagrożenia ewakuowano również:

  • Melanię Trump – małżonkę prezydenta,
  • J.D. Vance'a – wiceprezydenta USA,
  • Marca Rubio – pełniącego funkcję sekretarza stanu,
  • Pete'a Hegsetha – szefa Pentagonu.

Podczas gdy politycy byli wyprowadzani, na sali balowej wybuchł popłoch. Setki obecnych na miejscu przedstawicieli mediów oraz politycznych elit zmuszonych było szukać schronienia, chowając się pod bankietowymi stołami.

Ujawniono tożsamość sprawcy. Był uzbrojony po zęby

Niedługo po incydencie ogłoszono sukces służb porządkowych – napastnik został schwytany. Okazał się nim 31-letni mężczyzna, który, co istotne, był w tym czasie gościem hotelu Hilton. Z raportów policyjnych wynika, że dysponował on groźnym ekwipunkiem: strzelbą, bronią krótką oraz nożami. Wszystko wskazuje na to, że działał solo. Po aresztowaniu podejrzany trafił do placówki medycznej na badania.

Kilka godzin po tych dramatycznych chwilach Trump pojawił się na briefingu prasowym, gdzie osobiście potwierdził, że zamachowiec posiadał przy sobie wiele rodzajów broni.

Czy zamach uratuje spadające notowania prezydenta?

Choć incydent wywołał falę potępienia ze strony światowych liderów, komentatorzy sceny politycznej patrzą na sprawę pragmatycznie. Trump znajduje się obecnie w trudnym położeniu – jego popularność drastycznie spada. Powodem społecznego niezadowolenia są przede wszystkim:

  • Dramatyczny wzrost kosztów życia i codzienna drożyzna,
  • Kontrowersje wokół polityki celnej,
  • Napięcia militarne w relacjach z Iranem.

Dziennikarz Christoph von Marschall na łamach "Der Tagesspiegel" wskazuje wprost: Trump widzi w tym zamachu "koło ratunkowe". Jego instynkt polityczny podpowiada mu, by natychmiast wykorzystać status ofiary do odbudowania wizerunku człowieka "niezniszczalnego".

Mimo to, wielu ekspertów pozostaje sceptycznych. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że współczucie wyborców okaże się krótkotrwałe, a Amerykanie szybko przypomną sobie o problemach z cenami i lęku przed konfliktem zbrojnym, co ponownie zepchnie notowania prezydenta na dno. "Należy wierzyć, że mu się to nie uda" – kwitują niektórzy obserwatorzy, odnosząc się do prób zbicia kapitału politycznego na tragedii.